Aldona w Mozambiku

Moja podróż do Mozambiku rozpoczęła się dokładnie 30 maja 2013 r. Powód wyjazdu był tylko jeden: Bóg właśnie tam chciał się ze mną spotkać. Pomyślałam, że jeżeli taka jest Jego wola, pomoże mi On także wszystko w tym kierunku zorganizować. Ja nie potrafiłabym przygotować tego wyjazdu, ponieważ nigdy wcześniej nie zdarzyło mi się wyjechać samodzielnie w jakąkolwiek podróż.

Do Mozambiku przybyłam z przekonaniem, że zostałam tam posłana, aby nieść pomoc ubogim dzieciom mieszkającym w domach dziecka Iris Ministries. Tak nazywa się chrześcijańska organizacja misyjna założona przez Heidi i Rollanda Bakerów. Bardzo szybko zreflektowałam się jednak, że Boży plan dotyczący mojego pobytu w Mozambiku przerasta wszelkie moje oczekiwania i scenariusze...

W Mozambiku zobaczyłam to, co wcześniej widziałam jedynie na filmach Darrena Wilsona – cuda, jakich Bóg dokonuje każdego dnia w życiu najuboższych tego świata. Widziałam niewidomych, którzy odzyskują wzrok, głuchych, którzy zaczynają słyszeć, kalekich, którzy odzyskują sprawność ruchową. Czułam, jakby Bóg mówił mi: „Nie obchodzi mnie to, że w oczach świata ci ludzie są skreśleni. Ja ich stworzyłem i kocham ich tak samo, jak kocham ciebie i wszystkich innych ludzi na tym świecie”.

Bóg zawstydził mnie w Mozambiku. Zobaczyłam, że Jego miłość nie zna granic. Sama doświadczyłam miłości, która wywróciła moje życie do góry nogami. Przed taką miłością trudno nie uklęknąć. Przed taką miłością trudno zamknąć swoje serce. O takiej miłości trudno nie mówić. Ta miłość jest dla każdego.


Aldona