Uzdrowienie z bólu kręgosłupa szyjnego

Około rok temu przeczytałem w książce, że prawdziwe uwielbienie Boga polega na oddawaniu mu czci i chwały za to, kim jest i co dla nas uczynił, a nie jest modlitwą prośby i załatwiania w ten sposób swoich spraw. Poszedłem więc kolejny raz „na uwielbienie” do Głosu, ale pierwszy raz szczerze pragnąc jedynie dziękować Panu za to, jaki jest dobry i oddawać mu cześć, niczego w zamian nie oczekując.

Wcześniej przychodziłem wiele razy, ale zawsze miałem całą listę intencji, o które prosiłem podczas modlitwy, min. o uzdrowienie z bardzo intensywnych i męczących bólów głowy wynikających ze skrzywienia kręgosłupa w odcinku szyjnym. Wg rehabilitanta tak miało już pozostać „do końca życia”. Ból pojawiał się regularnie od wielu miesięcy i był bardzo męczący. W zasadzie w tym okresie, budząc się rano, prawie zawsze go odczuwałem. Czasem był łagodny i pomagały ćwiczenia, a czasem bardzo intensywny i pomagały jedynie tabletki oraz specyficzny, bolesny „masaż”. Jednak po kilku dniach znów powracał.

I w ten właśnie wieczór, kiedy postanowiłem, „że niczego dzisiaj z Bogiem nie załatwiam”, że ten czas jest tylko dla niego, a nie dla mnie, Bóg mnie totalnie zaskoczył... Bezpośrednio przed nauczaniem, Karol wyszedł i powiedział, że ma takie mocne przekonanie, że Bóg dzisiaj chce uzdrowić jakąś osobę z bólami kręgosłupa w odcinku szyjnym oraz głowy. Pojawiło się wówczas intensywne mrowienie i delikatne kłucie w tych częściach mojego ciała, które czułem prawie przez całe nauczanie. Uwierzyłem, że chodzi o mnie i przyjąłem, że to właśnie mnie Bóg uzdrawia.

I rzeczywiście tak się stało – bóle i dolegliwości zniknęły na wiele miesięcy. Po kilku miesiącach znów się pojawiły, ale dowiedziałem się, że tak się zdarza i doradzono mi, abym „w imię Jezusa sprzeciwił się tej chorobie i nie dał sobie wyrwać uzdrowienia szatanowi”. Tak też zrobiłem i jestem zdrowy do dzisiaj!

Chwała Panu!

Marek